Z czasem miłość przestaje być jedynie dążeniem, a staje się miejscem odpoczynku. Po 60. roku życia wielu mężczyzn nie interesuje już imponowanie ani bycie pod wrażeniem. Przeżyli pełnię życia – głęboko kochali, boleśnie stracili i po cichu się uczyli. Dzięki temu doświadczeniu ich priorytety zmieniają się w znaczący sposób.
Badania nad związkami w późniejszym okresie życia, a także osobiste świadectwa i refleksje myślicieli, takich jak Jorge Bucay, wskazują na ten sam wniosek: tym, co naprawdę się liczy, nie jest już wygląd czy zachowanie, ale głębia emocjonalna, człowieczeństwo i autentyczność.