„Tak?” Głos Ethana był ochrypły z niepokoju. „Mam na imię Charles. Jestem prawnikiem. Mogę wejść? Mam z tobą coś bardzo ważnego do omówienia”.
Ethan się bał, bo prawnicy nigdy nie przynosili dobrych wieści. Czy zrobił coś złego? Czy ktoś go pozwał?
Odsunął się, by pozwolić mężczyźnie wejść, a w myślach rozważał wszystkie możliwe katastrofy.
Charles siedział przy małym kuchennym stole, rozglądając się po skromnym mieszkaniu z odklejającą się tapetą i zniszczonymi meblami. Nina z ciekawością wyjrzała zza rogu korytarza. Ruby trzymała Sama za rękę przy drzwiach sypialni.
„Dobra, dzieciaki” – powiedział Ethan, starając się zachować spokój. „Idźcie się dobrze bawić”.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !