Zniknęli niechętnie. Charles położył teczkę na stole, otworzył ją dwoma cichymi kliknięciami i wyjął zdjęcie.
Przesunął go po stole w stronę Ethana.
Na zdjęciu widać Ethana w parku, rozkładającego stos koców na ławce w świetle wczesnego poranka.
Ethanowi zaschło w ustach. Kręciło mu się w głowie. Czy pomaganie bezdomnym było nielegalne? Czy został zgłoszony za zaśmiecanie? Za wtargnięcie na cudzy teren?
„Ethan” – powiedział cicho Charles – „proszę, nie martw się. Nie masz kłopotów. Wręcz przeciwnie”.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !