Ethan wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami.
Charles pochylił się do przodu, jego wyraz twarzy był ciepły i poważny. „Myślę, że zasługujesz na to, żeby wiedzieć, dlaczego tu jestem”.
Ethan chwycił się krawędzi stołu, a serce waliło mu w piersi.
Kiedy Charles się do niego uśmiechnął, w jego głowie zaczęły pojawiać się najgorsze scenariusze.
Karol spokojnie skrzyżował ramiona i zaczął mówić.
„Ten stary bezdomny, któremu pomogłeś w parku, ten z odmrożonymi palcami, nazywał się Harold. To był mój ojciec.”
Ethan mrugnął, próbując przetworzyć słowa.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !