Pobudka około trzeciej nad ranem potrafi być frustrująca, niepokojąca i dziwnie przewidywalna, jakby organizm miał ustawiony wewnętrzny alarm, o który nikt go nie prosił.
Sprawdzasz godzinę, odwracasz się na drugi bok i nagle czujesz, że Twój umysł jest bardziej rozbudzony niż ciało, mimo że jeszcze chwilę temu spałeś naprawdę głęboko.
Najważniejsze jest jednak to, że taka pobudka nie oznacza automatycznie zepsutego dnia, bo dużo większą różnicę robi to, jak zareagujesz w tej cichej, nocnej chwili.
Właśnie w tym momencie możesz albo wywołać w sobie stres, który utrudni powrót do snu, albo zadbać o to, by ciało znów poczuło się bezpiecznie i uspokoiło się na tyle, żeby zasnąć.
Pierwsza zasada brzmi prosto, ale ma ogromne znaczenie, bo kiedy budzisz się o trzeciej nad ranem, Twoje ciało naprawdę nie „działa źle” i najczęściej nie jest to znak, że dzieje się coś strasznego.
Wiele osób od razu wpada w panikę i zaczyna myśleć: „Jutro będzie katastrofa”, „Zaraz znowu będę zmęczony”, „Nie zasnę już do rana”, a to błyskawicznie uruchamia w organizmie stres.
Gdy pojawia się stres, serce zaczyna bić szybciej, oddech się spłyca, ciało się napina i zamiast wyciszać się do snu, wchodzisz w stan czujności, który działa jak naturalny budzik.
Tymczasem wybudzanie się między cyklami snu jest zupełnie normalne, bo właśnie około tej godziny sen często robi się płytszy i bardziej wrażliwy na bodźce.
Jeśli dodatkowo Twój układ nerwowy jest przeciążony emocjami, stresem lub presją, to po prostu bardziej świadomie „łapiesz” te przejścia między fazami snu i budzisz się częściej.
Warto więc potraktować takie przebudzenie jak neutralne wydarzenie, a nie jak kryzys, który trzeba natychmiast rozwiązać.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !