Leżałam w szpitalnym łóżku, trzymając rękę na moim ciążowym brzuchu, gdy wpadła do środka i syknęła: „Myślisz, że noszenie jego dziecka czyni cię nietykalną?”. Zanim zdążyłam krzyknąć, złapała mnie za włosy i popchnęła na ziemię. Pielęgniarki wpadły do ​​środka – ale wtedy mój ojciec wszedł przez drzwi i powiedział spokojnie: „Zabieraj ręce z mojej córki”. W pokoju zapadła cisza. Nie miała pojęcia, kogo właśnie zaatakowała.

Leżałam wyciągnięta na białym szpitalnym łóżku, rytmiczne pikanie kardiomonitora rozbrzmiewało wokół mnie, a jedna ręka instynktownie spoczywała na moim ciążowym brzuchu. Nazywam się Emily Carter i to popołudnie miało być jedynie rutynową wizytą prenatalną po tygodniach napięcia emocjonalnego. Mój mąż, Daniel Carter, nie był ze mną. Twierdził, że jest „zajęty pracą”, ale w głębi duszy wiedziałam, że to nie praca jest prawdziwym powodem.

Drzwi otworzyły się bez ostrzeżenia.

Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !

Reklama
Reklama