Reklama

Kiedy byłam w 35. tygodniu ciąży, mąż nagle obudził mnie w środku nocy. To, co powiedział później, nie pozostawiło mi innego wyboru, jak złożyć pozew o rozwód.

Reklama
Reklama

Nigdy nie spieszyliśmy się ze ślubem. Oboje ciężko pracowaliśmy, starannie oszczędzaliśmy i w końcu kupiliśmy skromny, dwupokojowy dom na cichym przedmieściu New Jersey. Jestem nauczycielką trzeciej klasy. Michael pracuje w branży IT. Nie żyliśmy wystawnie, ale wierzyłam, że jesteśmy stabilni. Stabilni. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Przez trzy długie lata staraliśmy się o dziecko. To był najboleśniejszy okres w naszym małżeństwie. Czasem płakałam sama w łazience w pracy. Patrzyłam, jak moi uczniowie rysują swoje rodziny – mamę, tatę, dziecko – i uczyłam się uśmiechać, mimo że serce bolało.

Były testy płodności, zastrzyki hormonalne, poranki pełne nadziei, a potem noce przepełnione łzami. Aż pewnego ranka – po tym, jak o mało nie zrezygnowałam z testu, bo nie mogłam znieść kolejnego rozczarowania – zobaczyłam ledwie widoczną drugą kreskę.

W następnym tygodniu siedzieliśmy w gabinecie lekarskim. Kiedy lekarz uśmiechnął się i powiedział: „Gratulacje, jesteś w ciąży”, rozpłakałam się. Michael objął mnie i wyszeptał: „Udało nam się, kochanie”.

Ta chwila pozostała ze mną. Przez miesiące czułam ją jak ciepłe światło, które nosiłam w piersi.

Pomalowaliśmy pokój dziecięcy na delikatny zielony kolor. Siedziałam po turecku na podłodze, składając maleńkie ubranka, wyobrażając sobie, jak wszystko się zmieni. Wybierałyśmy imiona, opowiadałyśmy bajki na dobranoc, debatowałyśmy nad tym, jakie sporty mogłaby lubić. Czułam, że życie, o jakim marzyłyśmy, w końcu się spełnia.

Ale w miarę jak mój brzuch rósł, Michael się zmieniał.

Zaczął częściej wychodzić. „Po prostu szliśmy na drinka z kumplami” – mawiał, wracając późno do domu, pachnąc piwem i papierosami. Kiedy to zauważyłam, zmarszczyłam nos i zapytałam: „Od kiedy palisz?”.

Zbył to śmiechem. „To z drugiej ręki. Spokojnie, kochanie.”

Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !

Reklama
Reklama