Była.
Kiedy kilka dni później Michael pojawił się w szpitalu, załamany i wyczerpany, wyszeptał: „Ona wygląda zupełnie jak ja”.
Przeprosił. Błagał.
Powiedziałem mu: „Będziesz musiał to udowodnić. Nie słowami. Czynami”.
Obiecał.
„Hej, mała” – wyszeptał do Lily. „Jestem twoim tatą. Przepraszam, że nie ufałem twojej mamusi”.
I powoli, dzięki wysiłkowi, pokorze i czasowi, zaczął się zmieniać.
Teraz, gdy patrzę, jak całuje czoło naszej córki i szepcze: „Tata jest tutaj”, czuję, jak coś we mnie się uspokaja.
Nie przetrwaliśmy, bo miłość była łatwa.
Przetrwaliśmy, bo postanowiliśmy o to walczyć – szczerze, boleśnie i wspólnie.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !