Część 3 — Spowiedź
W środku wszystko wyglądało tak samo jak zawsze: oprawione zdjęcia rodzinne ustawione w rzędzie niczym w starannie urządzonym muzeum, idealnie złożone koce, intensywny zapach cytrynowego środka czyszczącego.
Jednak w pomieszczeniu, w którym przebywali mundurzy, atmosfera wydawała się cięższa — jakby nadeszły konsekwencje, których ściany nie mogły zignorować.
Detektyw Green mówił spokojnie.
„Badamy próbę oszustwa elektronicznego z wykorzystaniem fałszywych połączeń podszywających się pod Państwa numery telefonów. W rozmowie telefonicznej podano, że Mark Wilson przebywa na oddziale ratunkowym i zażądano 20 tysięcy dolarów”.
Moja mama zaśmiała się za szybko. „To śmieszne! Mark był tuż obok”.
Mark uniósł kubek jak dowód. „Tak. Nic mi nie jest.”
Emily stała sztywno, a pod oczami miała rozmazany tusz do rzęs.
Mój ojciec próbował przejąć inicjatywę. „Panie oficerze, nic nie wiemy o…”
Green uniósł dłoń – uprzejmie, stanowczo. „Mamy rejestr połączeń, fałszywy numer i SMS-a z instrukcjami przelewu. Mamy też odpowiedź identyfikującą właścicielkę konta jako Emily Wilson”.
Emily wzdrygnęła się.
Moja matka rzuciła się w jej stronę. „Emily?”
Mój ojciec natychmiast zareagował. „Każdy mógłby wpisać jej imię”.
Green skinął głową. „Prawda. Właśnie dlatego weryfikujemy konto. Ale zapytam wprost: czy ktoś z was kontaktował się z Olivią wczoraj wieczorem z prośbą o pieniądze?”
Twarz mojej matki wykrzywiła się w drżącej szczerości. „Nie dzwoniliśmy do niej. Przysięgam”.
Mark wydał z siebie cichy, prychający dźwięk.
Odwróciłam się do niego. „Co to było?”
Wzruszył ramionami. „Nic.”
Green kontynuował: „Bank Olivii zgłosił próbę utworzenia szablonu przelewu na jej nazwisko. Sugeruje to, że ktoś miał wystarczająco dużo informacji, aby spróbować zainicjować przelew”.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !