Na początku było ich tylko kilka. Potem dziesiątki. Potem setki. I w ciągu minuty droga zapełniła tysiącami reniferów. Wyskoczyły z lasu i pobiegły w tym samym kierunku, nie oglądając się za siebie, nie pojawiając się, coś niewidzialnego i przerażającego pchało je nielegalne.

Na autostradzie jest ogromny korek. Samochody się zatrzymały, ludzie wysiedli, zagrali filmowali scenę telefonami, inni po prostu stali w całkowitym osłupieniu. Wiele uczuć się i mówi, że to bożonarodzeniowy cud, rzadki i piękny widok, który zdarza się raz w życiu.
Jednak trwałość nietrwała długo.
Natychmiast stało się jasne, biegnącą renifery i przed ucieczką. Ciąg dalszy w pierwszym komentarzu.
Z rozprzestrzeniania się pogorszenia pogody, w górach zeszła lawina śnieżna. Potężna ściana śniegu runęła na las, niszcząc wszystko na swojej drodze. Zwierzęta wyczuły niebezpieczeństwo wcześniej niż ludzie i wyszli, by ratować życie.
Renifery nie oczekiwały cudu. Nie dekorowały domu na święta. Po prostu rozstrzygający.

A potem urlop, który jeszcze chwilę wcześniej nazwali na święta, zamilkli. Ludzie zdali sobie sprawę, że nie byli świadkami bajki, lecz przypomnienia o tym, lub ile silniejsza od nas jest natura i jak cienka jest granicą między spokojem a katastrofą.
Tego dnia droga została przerwana przez kilka godzin. Ale nikt nie narzekał. Bo wszyscy rozumieją: czasami korekta na autostradzie to nieuciążliwość, ale refleksja nad życiem, strachem i zbawieniem.
A renifery… po prostu pobiegły w miejscu, gdzie jeszcze była.Ocena
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !