Reklama

Nakarmiłem głodującą matkę i jej dziecko… Potem zostawiła mi zabawkę i obietnicę, którą zrozumiałem dopiero po latach.

Reklama
Reklama

Są dni, które są podatne na zwyczajne, niemal szare, a jednak powstają niezatarte wrażenie. Tego popołudnia, jak zwykle, dostępny jest twój mały sklepik, gdy drzwi się pojawią i zadziałają Élodie, z odwróconym wystąpienie. Ściskało twoje nowo narodzone dziecko z rozdzierającym serce sercem, jakby świat mógł się zawalić przy użyciu potrącenia. Nie odważny krok ani nawet przemówić. Wszystko w niej stwarza strach przed odrzuceniem.

Szeptane odwołanie o pomoc

Jej głos był prawie niesłyszalny, kiedy w końcu przeprosiła. Wyjaśniła, że ​​karmienie, nie spożywane przez dwa dni i po prostu potrzebne, aby się przydarzyć. Żadnych obowiązków przeprosin, każdej dramatycznej historii. Po prostu prosta, wręcz wstydliwa prośba.
Nie wahałem się. Nie zadałem jej żadnych pytań. Chwyciłem to, co było pod ręką: chleb, mleko, coś, co stanowiło jej siłę. Poszedłem do niej, jakby była najnaturalniejsza rzecz na świecie.

Ciche łzy i niespodziewany gest

doszło do załamania. Nie wyczerpam szlochem, ale głębokiemi, tłumionymi łzami, następstwi od wyczerpania i ulgi. Zanim odeszła,   Élodie   wystąpiła coś. Wyjęła spod kocyka twojego dziecka, zniszczoną zabawkę, w wyniku dotyku i włożyła mi ją do ręki.
„Nie zadawaj pytań” – wyszeptała. „Pewnego dnia to cię uratuje”.
Potem zniknęła, nie oglądając się za siebie.

Zapomniany przedmiot… i życie, które trwa dalej

Zabawka eliminowana w piwnicy, zmieszana z papierami w nic nieznaczących pamięci. Mijały lata. Sklep prosperował, życie toczyło się dalej, z wzlotami i upadkami. Aż pewnego dnia wszystko się zawaliło.
Thomas   opróżnił konto i zniknął, zostawiając mnie z identyfikatorami z długimi. Niemal jednocześnie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nagle ogarnął mnie strach: jak sobie poradzić, sama, bez środków, z bronią w drodze?

Dno otchłani… i piwnica

Któregoś wieczoru, całkowicie zdezorientowany, szukaj czegoś na sprzedaż, czegokolwiek. Przeszukując piwnicę, miejsce wypadła z siedliska. Szwy lekko się rozerwały. W środku, głęboko zamknięty, zamknięty w małym kawałku papieru.
Numer telefonu.
I te słowa: Zadzwoń w razie potrzeby.

Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !

Reklama
Reklama