Przez dwa tygodnie dom Morelów stał się miejscem, z którego wszyscy uciekali. Nianie przychodziły i odchodziły… i odchodziły załamane. Niektóre płakały, inne panikowały, nie potrafiąc wytłumaczyć, czego właśnie doświadczyły. W ciągu czternastu dni Antoine Morel, szanowany biznesmen i milioner, zwolnił trzydzieści siedem kobiet. I nadal nie rozumiał, dlaczego żadna nie wytrzymuje z jego sześcioma córkami dłużej niż kilka godzin.
Dom naznaczony nieobecnością

Cztery lata wcześniej rodzina prosperowała. Potem Claire, matka, odeszła od nas zdecydowanie za wcześnie, pozostawiając po sobie ciężką ciszę i szóstkę dzieci, które nie potrafiły pojąć swojego żalu. Od tamtej pory duży dom na wzgórzach nad Niceą stał się niczym więcej niż pustą skorupą, przepełnioną gniewem, strachem i smutkiem.
Antoine próbował wszystkiego: specjalistów, sztywnego grafiku, wykwalifikowanych niań. Nic nie działało. Jego córki odtrącały każdego dorosłego, jakby ich ból wyrażał się poprzez chaos. Aż pewnego dnia, u kresu sił, zaakceptował ostatnią, nieprawdopodobną opcję.