Zofia nie wytrzymała:
— Kłamstwo! Ty zawsze miałaś więcej. Jeździłeś na wakacje, kupowałeś sobie ubrania, mieszkałeś w ładnym kolorze. Ja? Ja muszę tłuc się tramwajem na uczelniach i używamy tych samych bluzek latami!
Anna usunęła i wypędziła na siostrę:
— Zosiu, zawsze dostarczałeś do, czego chciałeś. A ja za to płaciłam. Teraz chcesz jeszcze mojego samochodu?
W tym momencie drzwi się pojawiły i wrócił Piotr. Rozmowa natychmiast ucichła.
— O czym toczy się taka gorąca dyskusja? — pytanie z uśmiechem, lecz jego spojrzenie było przenikliwe.
— O tym, że chce, bym oddała samochód i mieszkanie Zofii — powiedziała Anna bez wahania.
Piotr siedział na swoim miejscu. Napięcie można było kroić.
— I ciekawe — powiedział spokojnym, lecz stanowczym tonem. — Bo do mojego pochodzenia. I nie przypominam sobie, pozwala na jej „rozdawanie”.
Zofia przełknęła ślinę, a jej narzeczony chrząknął niezręcznie. Maria spróbowała wymusić uśmiech:
— My tylko tak sobie żartowaliśmy, Piotrze. Takie rozmowy rodzinne…
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !