„Nie jestem przestępcą”
Kajdanki kliknęły, ramiona kobiety skurczyły się.
„Proszę” – wyszeptała – „nie jestem przestępcą. Nie jestem…”
„Proszę pani” – powiedział Jake spokojnie, ale nie niegrzecznie – „musimy się upewnić, że to, co jest w środku, nikomu nie zrobi krzywdy”.
Na komisariacie kontrola była dokładna i przebiegała zgodnie z procedurami. Jeden pomidor, potem drugi, otworzyły się wzdłuż tych nienaturalnych szwów. W środku: cienkie saszetki i koperty – nie proszki ani tabletki, ale stosy kart przedpłaconych, tacki na karty SIM, podrobione dowody osobiste i maleńkie urządzenia do sczytowania. Nie stoisko z żywnością. Tylko punkt odbioru kuriera.
To nie była „skrzynia biednego sprzedawcy”. To była gra w trzy kubki.
Historia za stoiskiem
W pokoju przesłuchań siedziała mała na metalowym krześle, obracając palcami brzeg swetra.
„Nazywam się Elena Markham ” – powiedziała w końcu. „Nie wiem, jak to wszystko działa. Jakiś mężczyzna przyszedł, kiedy mój syn zachorował. Powiedział, że jest „praca”, którą mogłabym wykonać z moimi warzywami. „Po prostu tam stój” – powiedział mi. „Nie sprzedawaj nikomu innemu. Tylko tym, którzy wiedzą”. Gdybym odmówiła, zabrałby pokój, który wynajmujemy, i pieniądze, które jesteśmy winni. Znał nasz adres. Wiedział wszystko”.
„Nazywają go panem Mercerem ” – wyszeptała. „Ale on nie jest ani wujkiem, ani przyjacielem”.
„Jak często?” Jake naciskał delikatnie.
„Dwa razy w tygodniu. Wkładali mi coś do pomidorów w alejce. Nigdy nie pytałem. Bałem się. Mówili, że jeśli ktoś pyta, mam im powiedzieć, że tylko sprzedaję. Obserwują z drugiej strony ulicy.”
Jake przełknął ślinę. Dziwne linie na jej dłoniach – dłonie ogrodnika – były starsze niż jej strach. Została wybrana, bo wyglądała na niewidzialną.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !