Przez wieki ludzie wierzyli, że Ziemia zawsze ostrzegała przed katastrofą.
Nadciągały burze. Huczały wulkany. Ziemia drżała. Zawsze pojawiał się jakiś znak.
Ale w wizjach przypisywanych Babie Wanga jedno proroctwo wyróżniało się.
Naród, który nie otrzyma żadnego ostrzeżenia. Żadnego hałasu. Nie będzie czasu na ucieczkę. Tylko cisza. A potem nieobecność.
Bułgarska mistyczka, często nazywana ślepą prorokinią Bałkanów, przemawiała fragmentami i symbolami. Nigdy nie podawała nazw krajów. Nigdy nie rysowała map. Zamiast tego opisywała doznania i obrazy, które wydawały się poetyckie, dopóki współczesny świat nie zaczął ich przypominać.
Z tą wizją często łączy się jedno zdanie: Świat zapomni o fladze, bo Ziemia już jej nie utrzyma.
To nie była wojna. Nie inwazja. Nie wróg. To był upadek od wewnątrz.
Woda podnosi się z dołu

Według różnych interpretacji jej słów, zanikający naród spełnia trzy warunki.
Po pierwsze. Woda nie spada z nieba. Unosi się z ziemi. Warstwy wodonośne przepełniają się. Narasta ciśnienie podziemne. Gleba traci wytrzymałość. Dziś naukowcy określają to zjawisko jako osiadanie lądu i upłynnianie wód przybrzeżnych.
Po drugie. Wielkie miasto nad morzem. Port, który służy jako brama handlowa i komunikacyjna. Nadmorska stolica, której strata odbiłaby się echem na całym świecie.
Po trzecie. Ostrzeżenia, które istnieją, ale są ignorowane. Raporty sporządzone. Dane zebrane. Zagrożenia wyjaśnione. Jednak komfort polityczny i interesy ekonomiczne opóźniają działania.
Kiedy te trzy rzeczy się spotykają, niebezpieczeństwo przestaje być teoretyczne.
Kiedy nauka potwierdza proroctwo
W ostatnich latach naukowcy potwierdzili niepokojącą rzeczywistość. Wiele regionów przybrzeżnych jest nie tylko zagrożonych podnoszeniem się poziomu mórz. One również się obniżają. Miasta obniżają się centymetr po centymetrze każdego roku. Przyczyny się nakładają. Wydobycie wód gruntowych. Ciężar miast. Przesunięcia tektoniczne. Kruche osady pod betonowymi fundamentami.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !