Przez dwa lata czerpałam pokarm mojej starszej sąsiadki. Po jej śmierci to, co nastąpiło, wzruszyło mnie do łez.
Kobieta na górze
Moja sąsiadka z góry, pani Thompson, ataka 82 lata. Żyła spokojnie w małym mieszkaniu nad moim, bez rodziny ani gości, których jest.
Testy ludzi do krytykowania – tylko ciche skrzypienie drzwi albo powolny rytm jej kroków po podaniu. Ale jej cisza zawsze jest przechowywana.
pewnego dnia popołudniu, jak z systemu operacyjnego po schodach. Bez zmysłu zmysłowego jej domową zupę. Przyjęła ją z drżącym uśmiechem. „Jesteś bardzo miła, kochanie” – poniższa skarga.
Dziesięć pojedynczych gestów przerodziło się w coś więcej. Od tego dnia przynosiłem jej jedzenie każdego wieczoru – czasami klasyczny chleb, czasami miskę gulaszu, tylko owoce i herbata. Zawsze mi dziękowała, zawsze się uśmiechała, ale natychmiast nie zadzwoniła do mnie do środka.