Zaglądam do środka – i oto jest… to. Ciemne, twarde, dziwne rzeczy, jak z muzeum albo filmu o dinozaurach. W całości nie wygląda na jadalne. W moich rękach są zimne, jak kamienie. Nawet je powąchałem – prawie bez zapachu.

— Czy do… jedzenia? — pytam ostrożnie.
Skinęli głowami, uśmiechnęli się jeszcze szerzej i odeszli.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !