Następnego popołudnia Lucas stał przy bramie frontowej.
Jonathan sam siebie zaskoczył, pozwalając mu wejść.
Bawili się w salonie, budując ścieżki przeszkód z poduszek i ręczników.
Lucas mówił prosto.
„Moja babcia mówiła, że ciało ma swoje ograniczenia, ale serce nie” – powiedział.
Jonathan przyjrzał mu się uważnie.
„Twoja babcia?”
„Pracowała jako pielęgniarka”.
Błękitny Dom
Tego wieczoru Jonathan poszedł za Lucasem do skromnego niebieskiego domu na skraju dzielnicy.
Tam poznał panią Evelyn Brooks.
Jej dłonie zesztywniały ze starości, ale wzrok miała bystry.
„Więc jesteś ojcem chłopca, który stał w oknie” – powiedziała.
Jonathan skinął głową.
„Mój syn radzi sobie lepiej z twoim wnukiem niż z jakimkolwiek terapeutą” – przyznał. „Muszę zrozumieć dlaczego”.
Evelyn uśmiechnęła się delikatnie.
„Lekarze naprawiają ciała” – powiedziała. „Ale dzieci ruszają się, gdy mają radość. Strach je blokuje. Zabawa je uwalnia”.
Jonathan słuchał godzinami.
Po raz pierwszy zrozumiał, co zrobił źle.
Zmiana poprzez zabawę
Mijały miesiące.
Lucas przychodził każdego popołudnia.
Dom wypełnił się śmiechem, prowizorycznymi rampami i tunelami z tektury.
Oliver stawał się silniejszy — nie dlatego, że był zmuszany, ale dlatego, że chciał dotrzymać kroku.
Jonathan nauczył się cofać.
Zaufać.