Magdalena głęboko zastanowiła się nad słowami matki, po podjęciu decyzji. Kilka dni później pojawił się dom dziecka na Pradze, chociaż w głębi duszy, że nie jest ukryty nigdy własny.
Wśród dzieci była Alinka dziewczynka, która niemal od urodzenia była prawie niewidoma. Jej matka, wykształceni warszawiacy z porządnej rodziny, natychmiast zastępli z opieką, gdy tylko usłyszeli diagnozę. Odpowiedzialność ich przerosła, a strach i tchórzostwo określone miłością.
Alinka wypadła do domu małego dziecka i tam nadano jej imię. Wychowywała się niemal w ciemnościach, rozróżniając jedynie zarysy postaci. Uczyła się czytając Brailleem, kochała baśnie i żyła, że kiedyś znalazła się dobra wróżka.
Gdy Alinka miała miejsce siedem lat później, pojawiła się jej wróżka Magdalena. Piękna, elegancka, a jednocześnie pełne smutku. Alinka nie widziała jej twarzy, czuła przy niej dobro. Dyrektorka dziecka była bardzo zaskoczona, kiedy Magdalena zdecydowała się na dziecko z niepełnosprawnością, ale ta nie chciała się tłumaczyć. Odburknęła coś o możliwościach i chęci pomocy z niepełnosprawnością.
Wychowawczyni przyprowadziła Alinkę, trzymając ją za rękę. Kiedy Magdalena wyprowadza dziewczynkę o jasnych, podłączonych włosów i wielkich błękitnych przodków, niewidzących, że właśnie ona odnalazła.
Kto? Pytanie cicho Magdalena.
To nasza Alinka cudowna dziewczynka, bardzo wrażliwa i kochana, opiekuna wychowawczyni.
Do ona. To musi być moja córka, pomyślała Magdalena.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !