Założę się, że nie masz pojęcia, co to jest. Jeśli masz, to na pewno pochodzisz z zamierzchłych czasów!
Leży sobie na dłoni – małe, niepozorne, prawie zapomniane. Bez świecącego ekranu. Bez gestów na ekranie dotykowym. Bez symbolu Wi-Fi. Tylko plastik, metal i pamięć. Dla kogoś urodzonego w erze streamingu i przechowywania danych w chmurze wygląda jak szmelc. Może zepsuta zabawka. Może coś ze skrzynki z narzędziami. Ale ci, którzy wiedzą… no cóż, wiedzą.
W chwili, gdy to rozpoznajesz, coś się porusza. Dźwięk. Zapach. Uczucie. Nagle nie przewijasz już ekranu telefonu – siedzisz po turecku na podłodze, opierasz się o ścianę albo leżysz na łóżku i wpatrujesz się w sufit, całkowicie zatracony w chwili, która miała większe znaczenie, niż zdawałeś sobie wtedy sprawę.
Więc co to jest?
Jeśli wiesz, to na pewno pochodzisz z bardzo dawnych czasów.
Epoka, w której wszystko nie było jeszcze „inteligentne”
Zanim ujawnimy obiekt, porozmawiajmy o świecie, z którego pochodzi.
To były czasy, gdy „przenośny” oznaczał coś, co można było zabrać ze sobą, jeśli się postarało. Gdy rozrywka nie była nieskończona. Gdy nie można było pominąć reklam, przyspieszyć życia ani wyszukać odpowiedzi w Google w dwie sekundy. Jeśli czegoś chciałeś, czekałeś. Jeśli coś zepsułeś, naprawiałeś to. Jeśli coś przegapiłeś… przegapiłeś to.
Technologia nie zniknęła w kieszeni – sama się ujawniła. Kliknęła. Zaszumiała. Potrzebowała baterii. A te baterie nigdy nie wytrzymywały tak długo, jak się spodziewałeś.
To była era kreskówek w sobotni poranek, dla których trzeba było wstawać. Radia, które trzeszczało. Przewijania taśm ołówkiem, bo było to szybsze niż czekanie. Kable – tak wiele kabli.
A pośród tego wszystkiego mieszkał ten mały obiekt.
Pierwsze wrażenie: mylące, nieporęczne, idealne
Jeśli dziś wręczysz tę książkę nastolatkowi, obróci ją kilka razy i zada pytania w rodzaju:
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !