Pewnego zimowego poranka znalazłem dziecko płaczące na korytarzu mojego budynku w Vallecas.
Nazywam się María López. Miałam wtedy trzydzieści lat, pracowałam jako pomoc pielęgniarska i mieszkałam sama.
Kiedy otworzyłem drzwi, żeby wynieść śmieci, usłyszałem słaby, niemal stłumiony krzyk. Stał tam: owinięty w tani koc, z zimną skórą, ze złożoną kartką papieru w kieszeni, na której widniał napis: „Wybacz”.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !