Reklama

Gdy odchodzi – to może być uwolnienie czegoś

Reklama
Reklama

Kiedy coś wyjdzie z życia, nie zawsze jest to warstwa.

Czasem do uwolnienia, za które jeszcze nie wiesz, jak dostałeś.

Natura wie, kiedy puścić

Natura nigdy się nie myli. Drzewo nie trzyma kurczowo liści, gdy nadchodzi moment, przez je wypuścić. Nie wchodzi w konflikt z jesienią. Nie ma zastosowania cyklu, który jest dodatkowym od niego.

Po prostu pozwala by, co dojrzało do końca, opadło. Bez dramatyzowania. Bez walki. Bez przekonania samego siebie, że może jednak da się to zrobić jeszcze na chwilę.

W życiu dzieje się podobnie.

To, co odchodzi, być może już nie pasuje

Ludzie się oddalają. Fazy ​​się kończy. Sytuacje przestają do siebie pasować, nawet jeśli bardzo trudno jest je zastosować na siłę.

Czasami w relacji, która kiedyś była bliska, a teraz staje się ciężarem. Czasami praca, która kiedyś będzie sens, a dziś tylko odbierane. Czasami miejsce, plan na koniec, który współgra z tym, kim się stajesz.

I tak – to boli.

Bo puszczanie rzadko bywalo. Wiąże się z zabezpieczeniem, z pytaniami bez odpowiedzi, z chwilową pustą. To moment, w którym nie trzymasz już tego, co było, ale jeszcze nie wyjaśnia tego, co będzie.

A jednak nie zawsze oznacza coś złego. Bardzo często oznacza coś literackiego.

To, co niewygodne, bycie szczere. Ujawnia, że ​​coś już się wyczerpało. Że przestało być zgodne z dwoma wnętrzami, nawet gdyby istniało rozwiązanie racjonalne.

Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !

Reklama
Reklama