„Meredith, bądź cicho.”
“NIE.”
Jej głos jest wysoki, rozpaczliwy.
„Potrzebuję tego domu. Nie mam dokąd pójść.”
Pokój zastyga, nie słychać już szeptów. Cisza, taka, która pochłania dźwięk.
Gerald powoli odwraca się do niej.
Co masz na myśli mówiąc, że nie masz nigdzie indziej?
Oczy Meredith są wilgotne.
Jej usta poruszają się, zanim mózg nadąży.
„Mieszkanie. Straciłem je. Nie byłem w stanie spłacać rat.”
Gerald wpatruje się w nią, a potem w swoją żonę Diane, kt
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !