Czy wygrają?
„Nie”. Głos Theodore'a był stanowczy. „Papiery twojego dziadka są nienaganne. Jestem prawnikiem od 35 lat i nigdy nie widziałem tak skrupulatnie sporządzonego testamentu”.
Zrobił pauzę.
„Ale proces będzie nieprzyjemny. Padną o tobie okropne słowa – w sądzie i w mediach. Będą próbowali zniszczyć twoją reputację. Musisz być na to przygotowany”.
Przypomniałem sobie ostatnie słowa mojej matki, kiedy odchodziła:
„Upewnimy się, że wszyscy wiedzą, jakim jesteś manipulującym, chciwym draniem”.
„Czy mogą zamrozić moje aktywa?” – zapytałem. „Zapewnić, że nie będę miał do nich dostępu?”
„Możesz spróbować. Prawdopodobnie wystąpią o nakaz sądowy w trakcie postępowania. To oznacza, że możesz nie mieć dostępu do swoich pieniędzy ani możliwości podejmowania decyzji biznesowych przez kilka miesięcy. Ale zachowasz pracę, sklep jubilerski i życie”.
Theodore spojrzał mi prosto w oczy.
„Przeżyłeś gorsze chwile”.
Miał rację.
Przeżyłem gorsze chwile.
Przeżyłem wyrzucenie z domu bez grosza przy duszy w wieku osiemnastu lat. Przetrwałem trzy prace i nieprzespane noce. Przeżyłem karaluchy, strzały i makaron instant na kolację każdego wieczoru.
Ja też dam radę.
„Co mam zrobić?” zapytałem.
Theodore się uśmiechnął.
„Po pierwsze, znajdź prawnika. Mogę polecić kilku świetnych prawników specjalizujących się w sporach spadkowych. Po drugie, żyj dalej tak normalnie, jak to możliwe. Nie rozmawiaj z prasą. Nie odpowiadaj na oskarżenia rodziny. Zostaw to prawnikom. Po trzecie, zaufaj procesowi. To zajmie trochę czasu, ale wygrasz”.