Samolot wystartował płynnie, a Bukareszt pozostał pod nami jak mała mapa, bez hałasu, bez wyjaśnień.
Tata niewiele mówił. Wykonywał krótkie telefony. Jasne odpowiedzi. Bez podnoszenia głosu. Bez powierzchownych emocji.
—Tak. Dzisiaj.
—Rozpoczynamy procedurę.
—Tymczasowe prawo do wyłącznej opieki.
—Tak, mam dowody.
Usiadłam i słuchałam. Po raz pierwszy w życiu nie czułam się już ciężarem.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !