Głos mamy stał się ostrzejszy. „Twój ojciec obiecał mi bezpieczeństwo. Wiesz, jak to jest zaczynać od nowa w wieku pięćdziesięciu siedmiu lat, podczas gdy twoja córka siedzi na pieniądzach, których nie zarobiła?”
Instynkt przeprosin narastał mi w gardle. Lila lekko dotknęła mojego ramienia, uspokajając mnie.
„Intencje Daniela są udokumentowane” – powiedziała. „Funduszem zarządza profesjonalny powiernik. O to właśnie chodzi”.
Ton Briana złagodniał. „Jeśli odmówi, pójdziemy na drogę sądową”.
Lila przesunęła po stole dokument z pieczątką sądową. „Złożyliśmy już wniosek do sądu spadkowego o ochronę przed nękaniem i bezprawnym naciskiem. Jeśli to się nie zmieni, będziemy domagać się sankcji i powiadomimy stanową izbę adwokacką”.
„Nie możesz mi grozić” – warknął Brian.
„Nie grożę” – odpowiedziała. „Ogłaszam konsekwencje”.
Ray podszedł do mnie. „Myślisz, że jesteś nietykalny z powodu pieniędzy twojego ojca”.
„Nie” – powiedziałem. „Jestem chroniony, bo nie możesz mnie przypierać do muru i żądać mojego podpisu”.
Mama zacisnęła pięści. „Jeśli odejdziesz, nie wracaj”.
Lila zamknęła teczkę. „Jeśli ktoś uniemożliwi Claire wyjście, zadzwonię na policję i wszystko udokumentuję”.
Tyler w końcu mruknął: „To szaleństwo”.
Brian zebrał papiery. „Spotkanie dobiegło końca”.
Wstałem. Krzesło głośno zaskrzypiało.
Ręka Raya wystrzeliła i chwyciła mnie za nadgarstek – nie gwałtownie, ale wystarczająco mocno, żeby mnie utrzymać. Puls mi podskoczył. Tyler krążył niepewnie.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !