Tess urodziła się 4 lipca.
A ja byłam Olivią.
Ava i ja spojrzeliśmy sobie w oczy.
To był zbieg okoliczności, powiedziałem sobie.
Tak musiało być.
Kobieta nie przestawała mówić.
„Sześć miesięcy później” – kontynuowała – „sama zaczęłam rodzić. I wiecie co? Malcolm to przegapił”. Zaśmiała się gorzko. „Powiedział, że nie może wyjść, bo opiekuje się swoją siostrzenicą Tess”.
Moje palce zacisnęły się na pędzlu.
Ava pochyliła się w moją stronę i szepnęła: „Jakie są szanse?”
Mój głos był cichszy, niż się spodziewałam. „Twój chłopak ma na imię Malcolm?”
Kobieta skinęła głową.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !