Ale tej nocy przedstawienie się skończyło. Żal, zwykle tępy, ciężki kamień w jego piersi, nabrał ostrości desperackiego ostrza.
Miał dość współczucia i szepty. Miał dość ciszy.
Chwycił statyw mikrofonu, jego knykcie zbielały na tle złotego wykończenia, a sala zamilkła w oczekiwaniu.
„Moi przyjaciele,” głos Alexa rozbrzmiał donośnie, pewny i rozkazujący, głos człowieka przyzwyczajonego do wydawania poleceń setkom pracowników. „Dziękuję, że do mnie dołączyliście.”
Uniósł kryształową szklankę szampana. Światło odbijało się od diamentu na jego palcu – ostatniego prezentu, jaki dał Sarze.
Spojrzał na Ethana, wciąż skupionego na swoich klockach, nieświadomego setki par oczu skierowanych na niego.
Alex wziął głęboki, drżący oddech, a determinacja utwardziła się w jego oczach. Nie obchodziło go, co ludzie pomyślą.
Nie chodziło o reputację. Chodziło o uratowanie jedynej części Sary, jaka mu pozostała.
„Mam ogłoszenie,” kontynuował, jego głos opadł o oktawę, tracąc biznesowy szlif i zyskując surową, przerażającą szczerość. „Propozycję, jeśli tak można powiedzieć.”
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !