Wszystko zaczęło się pewnego spokojnego poranka w Brentwood w Kalifornii. Znana postać amerykańskiego kina została zauważona na lokalnym targu, krocząca pewnym krokiem, z laską w dłoni, ze wzrokiem ukrytym za lekko przyciemnianymi okularami. Jego prosty i wygodny strój ostro kontrastował z aurą byłej gwiazdy: ciemna koszula, lekko znoszone dżinsy, szare trampki… Wygląd człowieka, który swoje ostatnie lata życia spędził skromnie.
Ten aktor, legenda „ Paper Moon” i ważna postać Hollywood lat 70. i 80., tego dnia po prostu załatwiał sprawy, jak każdy emeryt. A jednak jego obecność poruszyła tysiące fanów. Dlaczego? Ponieważ nastąpiła tuż po głęboko wzruszającym przesłaniu, którym podzielił się w mediach społecznościowych.
Hołd przywołujący wspomnienia

Kilka dni wcześniej Ryan O'Neal opublikował czułe zdjęcie: dwie postacie w objęciu, dwa znaczące uśmiechy, dwa splecione losy. Podpis składał się z zaledwie kilku słów:
„Tęsknię za moim aniołem. Na zawsze”.
Tym „aniołem” była Farrah Fawcett, niezapomniana gwiazda „ Aniołków Charliego” , muza lat 70. i prawdziwa ikona promiennej energii. Dwanaście lat po jej śmierci wciąż czuł potrzebę oddania jej hołdu. Jego przesłanie natychmiast przywróciło do życia historię miłosną, która głęboko odcisnęła się na Hollywood.