— Mówiłaś prosto z serca. Tak mówiły kobiety, które mnie wychowały… w wiosce, w której dorastałam, daleko od pustyni.
Lucia nie wiedziała, co powiedzieć. Czuła, że wszystkie oczy są na nią zwrócone. Próbowała odejść, ale ją powstrzymał:
— Nie uciekaj. Przyniosłeś ciepło w chłodny dzień.
Wyjął z kieszeni mały złoty medalion i wręczył jej. Wygrawerowany był na nim prosty kwiatek.
— Zachowaj go. Ku pamięci kobiety, która nauczyła mnie być człowiekiem.
Lucia chciała odmówić, ale mężczyzna nalegał delikatnym gestem. Wzięła go więc, czując zimny ciężar złota w dłoni.
Kiedy szejk zniknął w pokoju „Smarald”, hotel wydał się inny. Jakby powietrze stało się lżejsze, czystsze.
Lucia zatrzymała się na chwilę, a potem ruszyła dalej z wózkiem. Ale tym razem jej kroki były inne.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !